Krok w prawo,
dwa w lewo, wyskok, wymach włosami. Obrót, zmiana miejsc. Travis złapał mnie za
biodra i podniósł w górę, gdzie wykonałam szybko odpowiednią pozę. Musiałam ją
utrzymać i bałam się, że nie dam rady. To były pierwsze moje zajęcia od czasu
wypadku i nie byłam pewna, czy nadal jestem tak samo sprawna.
Zamknęłam oczy i skupiłam całą moją uwagę na wykonywanej pozie.
Udało mi się.
Travis opuścił mnie na ziemię, a ja z uśmiechem wykonywałam
dalszą część układu.
Raz, dwa, trzy. Raz, dwa, trzy. Serce biło mi szybko i radośnie.
Taniec był czymś, z czym nie mogłabym się rozstać. Był sensem mojego życia.
Muzyka nieco
się zmieniła i nadszedł czas na akrobatyczną część układu. Tak, jak to ustalił
Travis, przesunęłam się na sam środek okręgu, który zrobiła grupa. Z pewnym
utęsknieniem obserwowałam, jak Niall rzuca Jessicą w powietrzu w stronę Scotta.
To miałam być ja. Westchnęłam, ale zaraz się uśmiechnęłam. Powinnam się
cieszyć, że w ogóle mogę zatańczyć.
Stałam na
środku okręgu i czekałam, aż skończą. Travis miał przyszykowany dla mnie tutaj
solowy układ, który będę wykonywać. Nie przedstawił mi go jeszcze, a ja wprost
nie mogłam się doczekać aż go zobaczę.
Chwilę później
muzyka się zatrzymała i wszyscy jak na znak podbiegli do mnie, wzięli na ręce i
zaczęli podrzucać. Zaczęłam się śmiać tak mocno, że prawie się popłakałam.
Przez kilka, dobrych chwil zapomniałam o Danielle, która stała przy barierce
naprzeciwko lustra i ostentacyjnie się rozciągała. Przez cały trening udawała,
że w ogóle mnie nie zauważa; nie powiedziała w moją stronę ani jednego słowa.
Była to miła odmiana i nie miałam nic przeciwko, żeby tak zostało. Na
przeprosiny w każdym razie, nie miałam co liczyć.
W zasadzie, Danielle z nikim nie rozmawiała. Nie dlatego, że nie
chciała, ale dlatego, że wszyscy inni nie chcieli mieć z nią do czynienia. Była
z nami w grupie, bo znała układ, dobrze tańczyła i była potrzebna, by wszystko
wypaliło na Mistrzostwach.
Grupa wreszcie
opuściła mnie na podłogę, a ja odetchnęłam i podziękowałam im za wszystko.
Travis wysłał ich do szatni, by wzięli prysznic i się przebrali, a ja zostałam,
by nauczyć się mojej części układu.
Nie było to łatwe. Spodziewałam się taryfy ulgowej, raczej mało
zjawiskowego tańca, a tu jak zwykle, Travis przeszedł wszelkie moje
oczekiwania. Układ był trudny, skomplikowany i robił niesamowite wrażenie.
Idealnie komponował się z częścią akrobatyczną reszty grupy. Miałam dwa dni, by
go opanować do perfekcji, a to oznaczało, że musiałam ćwiczyć nawet w domu. Na
szczęście, miałam Nialla do pomocy.
Po dwóch
godzinach, gdy już zapamiętałam układ, choć nie wykonywałam go najlepiej,
mogłam iść się przebrać. Ruszyłam więc do szatni i wzięłam prysznic, nucąc
piosenkę, do której tańczyliśmy. Zamknęłam oczy, gdy woda dotknęła mojej skóry
i zwilżyła włosy. Wmasowałam w skórę mój ulubiony żel o zapachu bananowym,
czując przy tym każdy mięsień w moim ciele. Po treningu zawsze byłam obolała,
jednak ja uwielbiałam ten ból. Brakowało mi go, więc teraz cieszyłam się, że
wrócił.
Nagle
usłyszałam hałas, więc otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę drzwi. Czyżby ktoś
został w szatni? Patrzyłam z napięciem, aż w końcu drzwi się otworzyły i
ujrzałam głowę Harry’ego i jego niesamowicie pokręcone loki.
Pomrugałam chwilę, niepewna tego, co widzę.
-Harry? –zapytałam, a on wtedy uśmiechnął się tak, że w jego
policzkach pojawiły się dołeczki. Wszedł do środka.
Był na boso, miał na sobie czarne dżinsy i fioletowy, luźny
T-shirt. Podszedł bliżej i stanął metr ode mnie, gdzie woda go nie dosięgała.
-Ładnie wyglądasz. –powiedział, a ja zarumieniłam się; Byłam
zupełnie naga.
-Co ty tu robisz? –zapytałam, na co on tajemniczo wzruszył
ramionami.
Wyszłam spod natrysku wody i szybko zamknęłam drzwi do szatni.
Trening już się skończył, więc prawdopodobnie i tak nikt by tu nie wszedł, ale
nigdy nie wiadomo. Może jakaś inna grupa taneczna miała po nas zajęcia?
Wróciłam pod
ciepłą wodę i spojrzałam wyzywająco na Harry’ego.
-Będziesz tak tam stał, czy może dołączysz do mnie? –zapytałam
go, na co on uniósł jedną brew.
Zrobił jeden, mały krok przed siebie, potem drugi, a potem
kolejny, cały czas patrząc mi w oczy. Wreszcie woda dosięgła go, mocząc włosy i
ubrania, które przylgnęły do jego ciała, ukazując wspaniale wyrzeźbione
mięśnie. Dotknęłam jego koszulki, poczułam przez nią twarde ciało mojego
chłopaka. Ściągnęłam mu ją przez głowę. Mokre ubrania było ciężej zdjąć, jednak
we dwójkę uporaliśmy się z tym w chwilę.
Westchnęłam i spojrzałam na Harry’ego, który miał przyspieszony
oddech i rozjarzone, pobudzone oczy. Schylił się i pocałował mnie; krótko, by
potem odsunąć się i jedynie muskać mnie wargami. Dłońmi ześlizgnęłam się z jego
torsu w dół, ku zapięciu jego spodni. Prowokująco zahaczyłam o guzik, a drugą
dłonią chwyciłam moją pierś i zaczęłam się nią bawić. Chłopak zmrużył oczy i w
następnej chwili ugryzł mnie w dolną wargę. Zdusiłam krzyk i pokręciłam głową z
uśmiechem. Odpięłam jego spodnie i razem z bokserkami, szybko mu je zdjęłam.
Chwyciłam w dłonie naprężoną męskość Harry’ego i zsunęłam się w dół, by
ukucnąć. Teraz, gdy było mi wygodniej, mogłam zacząć prawdziwą zabawę.
Masując całą
długość jego członka, patrzyłam z satysfakcją na jego wciąż napinające się
mięśnie. Dotknęłam językiem sam czubek męskości, zatoczyłam nim dwa małe
kółeczka. W końcu otworzyłam szerzej usta i wprowadziłam go głębiej. Harry
wydał z siebie jęk i podparł się ręką kafelków. Woda tryskała na nas cały czas,
rozrzucając krople wokoło. Moje ruchy zaczęły być miarowe, językiem oplatałam
czubek i całą długość przyrodzenia Harry’ego. Ciężko dysząc, Harry dłońmi
chwycił moją głowę i zaczął nadawać rytm. Wsuwał się naprawdę głęboko i kilka
razy nieomal się zakrztusiłam. Poczułam, że się zbliża do końca, że niedługo
dojdzie. Chwyciłam więc jego pośladki i wtem poczułam, że gorąco wylewa się w
moich ustach. Połknęłam więc wszystko, co mi dał, notując w myślach, że
zrobiłam to po raz pierwszy i wcale nie było tak źle.
Wstałam i z
satysfakcją zobaczyłam lekkie zadziwienie i zadowolenie na twarzy mojego
chłopaka. Jego silne, męskie dłonie, wędrowały po całym moim ciele, a wciąż
naprężona męskość Harry’ego napierała na mój brzuch. Chłopak podniósł moją nogę
i oparł ją o swój bark; w ten sposób zrobiłam szpagat na stojąco. Dla mnie,
jako tancerki, nie był to żaden problem.
-To chyba nowość. –wyrzuciłam z siebie, gdy Harry szykował się
do wejścia we mnie w takiej pozycji.
-Dobre nowości nie są złe. –odparł na to i cały czas patrząc na
mnie swoimi błyszczącymi, podnieconymi oczami, wszedł we mnie do końca.
Jęknęłam, ale zaraz mój jęk został stłumiony przez rozpalone
usta Harry’ego. Jego ruchy stały się ostre, szybkie i głębokie. Zamknęłam oczy
i wsłuchałam się w krew szumiącą w moich uszach. Czułam, że dzisiaj nie
potrzeba mi dużo, by dojść. A Harry dawał mi naprawdę dużo. Poczułam, że
podbrzusze zaciska mi się kurczowo, oddychałam jak po ciężkim treningu. Harry
warknął, intensywnie patrząc mi w oczy, wykonał kilka ostrych pchnięć i w tym
samym czasie dotknął moje wrażliwe miejsce między nogami. To wystarczyło, bym
doszła z krzykiem.
Mój chłopak wlał się do środka, a ja byłam spokojna, bo od kilku
dni bałam tabletki antykoncepcyjne. Teraz, seks był jeszcze lepszy.
-O mój Boże. –westchnęłam, opuszczając nogę i przytulając się do
Harry’ego. –To było super.
-Mhm. –pocałował mnie, uspokajając oddech.
Staliśmy
jeszcze chwilę pod prysznicem, aż w końcu zakręciliśmy wodę i udaliśmy się w
stronę szatni. Roześmiałam się w połowie drogi do mojej szafki.
-Harry, twoje ciuchy są mokre. Powiedz, że wziąłeś coś do
przebrania.
Zagubiona mina mojego chłopaka była warta wszystkiego.
***
Następnego
dnia, z uśmiechem szłam na zajęcia. Teraz już zawsze szłam z uśmiechem na
zajęcia, bo wiedziałam jaką jestem szczęściarą, że mogę tańczyć.
Szłam ramię w ramię z Niallem w stronę budynku, w którym
odbywały się treningi, kiedy zastąpiła nam drogę młoda dziewczyna. Na oko,
powiedziałabym, że jest w moim wieku. Miała krótkie, blond włosy i mnóstwo
piegów na nosie. Była bardzo ładna.
-Cześć. –powiedziała, uśmiechając się uprzejmie. –Jestem
dziennikarką i pracuję dla Daily News 2. Miałam nadzieję, że porozmawiam z tobą
chwilę, Megg.
Zdziwiona, uniosłam brwi. Byłam pewna, że będzie chodzić jej o
Nialla.
-Nie ma problemu. –powiedziałam i kiwnęłam blondynowi głową.
–Będę za chwilkę.
Niall wziął ode mnie torbę i ruszył w stronę sali. Zanim zniknął
za rogiem, odwrócił się i zrobił w moim kierunku śmieszną minę. Parsknęłam
śmiechem i pokiwałam mu, a następnie skierowałam całą swoją uwagę na jasnowłosą
dziennikarkę.
-Słucham, o co chodzi? –zapytałam, siląc się na uśmiech. Nie
lubiłam wywiadów, zwłaszcza, że nie byłam przecież nikim popularnym.
-Powiem ci prosto z mostu. –powiedziała, patrząc na mnie zimno.
Nagle cała słodycz zniknęła z jej głosu. –Nie jestem żadną dziennikarką. Jestem
zwykłą dziewczyną, która chodzi tutaj niedaleko do szkoły. Wiem o tobie
praktycznie wszystko; Tancerka, ukochana Harry’ego, sympatia Zayna, bla, bla,
bla. I na myśl przychodzi mi jedno pytanie. Co jest w tobie, kurwa, takiego
wyjątkowego, że zainteresowało się tobą całe One Direction?!
Cofnęłam się o krok i rozejrzałam w poszukiwaniu pomocy.
Oczywiście, jak na złość, nikogo w pobliżu nie było.
-Posłuchaj… e… -nie wiedziałam, jak się do niej zwrócić, jako,
że się nie przedstawiła.
-Nie, to ty posłuchaj! –ze złości przeskoczyła teraz w głośne
szlochanie. –Kocham One Direction od czasów X Factora, byłam z nimi przez cały
czas! Mam wszystkie ich albumy, mnóstwo plakatów, osobiste autografy! Kocham
Harry’ego! Harry Styles powinien kochać mnie, a nie ciebie! –łzy skapywały jej
po zarumienionych policzkach. –Z jakiej racji to ty spędzasz z nim każdą
minutę? Z jakiej racji przyjaźnisz się z Niallem Horanem, Zaynem Malikiem,
Louisem Tomlinsonem i Liamem Paynem? Co takiego zrobiłaś, skąd się w ogóle
wzięłaś?!
Nagle zza rogu
wybiegł rosły mężczyzna w czarnym garniturze. Czym prędzej chwycił dziewczynę
za ręce i odciągnął ją w bok.
-Nie zasługujesz na nich! –wrzeszczała, gdy ochroniarz
wyprowadzał ją za drzwi. –To ja powinnam być na twoim miejscu! To mnie powinien
Harry kochać! To mnie powinien Zayn pożądać! To mnie powinien…
Drzwi się zamknęły i już nie
usłyszałam, co chciała powiedzieć. Przełknęłam ślinę i powoli odwróciłam się w
stronę schodów. Idąc do sali treningowej, naszła mnie myśl, że dokładnie tak
czuje się każda fanka One Direction. Nienawidzą mnie. Zdałam sobie sprawę, że
tutaj w Anglii, zrobiłam sobie więcej wrogów, niż kiedykolwiek w moim życiu.
Należałam do osób wrażliwych i nie potrafiłam się tym nie przejmować, a
wiedziałam, że dokładnie to powiedziałby mi Harry; Albo Zayn, albo Liam, Niall
czy Louis.
Wzięłam więc głęboki oddech i weszłam na salę, przywołując
uśmiech na twarz.
Dzisiejszy
trening był tak samo intensywny jak wczoraj, a nawet bardziej. Tym razem
zatańczyłam moją część układu podczas części akrobatycznej. Szło mi o wiele
lepiej niż ostatnio, choć oczywiście, wciąż nie zadowalająco. Teraz liczyły się
treningi, treningi i jeszcze raz treningi.
-Zostały nam tylko trzy dni! –ryknął Travis, klaszcząc. –Czwartego
dnia odpoczywamy, a piątego jedziemy na Mistrzostwa! –puścił muzykę od
początku. –Jeszcze raz!
Czułam się
półżywa, gdy w końcu, wieczorem, zwolnił nas do domu. Poszliśmy pod prysznice,
a potem przebraliśmy się w ciszy. Każdy z nas najpewniej chciałby coś
powiedzieć, ale zwyczajnie nie miał siły.
Wsiadłam z
Niallem do auta i jęknęłam, gdy poczułam całe moje obolałe ciało.
-Chyba nie dam rady potem wysiąść z auta. –powiedziałam.
-Nie dam rady dojść do łóżka. –poparł Niall.
Gdy jednak
stanęliśmy pod domem, perspektywa zjedzenia czegoś dobrego wygrała. Weszliśmy
do domu, gdzie natknęliśmy się na ekipę filmową.
Zastygłam w przerażeniu. Oni nie powinni mnie przecież widzieć.
-Spoko! –zawołał Louis, widząc moją minę. –Skończyliśmy kręcić
film.
Odetchnęłam i minęłam oniemiałego kamerzystę i towarzyszącą mu
kobietę.
-Kto… kto to jest? –zapytała kobieta, na co Harry przygarnął
mnie do siebie i uśmiechnął się szeroko.
-To jest Megg, moja dziewczyna. –wyjaśnił. –Mieszka z nami
tutaj.
-Mieszka… z wami? –spojrzała na kamerzystę, który zrobił
śmieszną minę. –Jak mogliśmy to przeoczyć?
-Już my się o to postaraliśmy. –Louis by bardzo dumny z siebie.
–A teraz, odprowadzę państwo do wyjścia.
Zawiedziona, dwuosobowa, ekipa filmowa udała się ku drzwiom.
-Misja zakończona sukcesem. –powiedziałam i spojrzałam z
uśmiechem na Harry’ego.
Mój chłopak obdarzył mnie swoim wyjątkowym, zielonym
spojrzeniem, po czym pocałował czule.
-Co powiecie na jakiś dobry film, by uczcić ten tydzień?
–zaproponował Liam, co wszyscy przyjęli bardzo entuzjastycznie. No, prawie
wszyscy.
Zayn pokręcił głową i zgarnął kluczyki z półki nad kominkiem.
-Ja sobie raczej odpuszczę. –powiedział. –Muszę wracać do
hotelu.
I wtem
przypomniałam sobie, że umowa była przecież taka, że czarnowłosy będzie
mieszkał tu tylko na czas kręcenia filmu.
Jeszcze kilka dni temu pewnie bym próbowała go zatrzymać,
namówić innych, by mógł zostać. Nie tym razem jednak. Coś sobie postanowiłam i
miałam zamiar się tego trzymać. Jeśli chciał wracać do hotelu, to niech wraca.
-To był fajny tydzień. –powiedział Liam i uścisnął przyjaciela.
-Wpadaj kiedy chcesz. –dodał Niall, klepiąc Zayna po plecach.
Louis kiwnął głową w stronę Zayna, a Harry po prostu mierzył go
lodowatym spojrzeniem. Wątpiłam, że ich relacje kiedykolwiek się ocieplą.
-Na razie, Megg. –rzucił chłopak w moim kierunku. Zarówno głos jak
i spojrzenie miał smutne.
-Na razie, Zayn. –odparłam, a wtedy on odwrócił się, chwycił
walizkę, którą najpewniej przyszykował sobie wcześniej i wyszedł przez główne
drzwi.
Poczułam smutek
i żal, ale oczywiście nie dawałam tego po sobie poznać.
Usiadłam na kanapie i wtuliłam się w Harry’ego, podczas gdy
Louis włączał film, a Niall i Liam szykowali popcorn i inne przekąski. Wieczór zapowiadał
się na miły. Wtem przypomniałam sobie rozhisteryzowaną fankę One Direction, na którą
wpadłam dzisiaj rano. Ona najpewniej oddałaby wszystko, by być teraz na moim miejscu.
Miałam pewnego rodzaju poczucie winy; Czy rzeczywiście na to wszystko zasługiwałam?
Z drugiej strony, nie wszystko zawsze było kolorowo. Tak samo teraz, kiedy czułam,
jakby brakowało pewnej cząstki mnie.
Na szczęście film szybko odwrócił moją uwagę. Po prawie dwóch godzinach
seansu, zmęczeni udaliśmy się do swoich sypialni. Harry poszedł pod prysznic, a
ja zaczęłam się rozbierać, by przebrać się w piżamę. Brałam prysznic po treningu,
toteż nie musiałam się myć teraz. Odsłoniłam łóżko i ze zdziwieniem zobaczyłam kartkę,
leżącą na mojej poduszce. To był list. Otworzyłam go i przeleciałam wzrokiem treść.
Zdusiłam krzyk; To był list samobójczy od Zayna.
***
Hej, hej ;)
Nie wiem, czy czytaliście na moim Twitterze, ale kilka dni temu miałam chwilę natchnienia i wymyśliłam dokładny plan tego, jak zakończy się opowiadanie.
Wiem już, co pisać i w jakim kierunku wszystko pójdzie :)
Tak sobie myślę, że pojawią się jeszcze 3 rozdziały, może 4.
Dzięki za wszystkie komentarze, niezwykle motywują do dalszej pracy!
Niektóre są tak pełne emocji, że o kurde :D
Cieszę się, że moje opowiadanie ma na was taki wpływ.
Kolejny rozdział postaram się dodać w święta, jako taki miły akcent :)
Trzymajcie się ciepło!
xoxo
http://ask.fm/AntMegg
https://twitter.com/AntMegg