sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 32 "Przemyślenia"



Chmury prawie całkowicie zasłaniały mi widok z małych okienek samolotu, jednak wiedziałam, że w przeciągu piętnastu minut zacznie się lądowanie. Co chwila niespokojnie zerkałam na zegarek, chcąc jak najszybciej znaleźć się na ziemi. Nigdy nie lubiłam tych wielkich latających maszyn. Nie mogłam zrozumieć jak coś tak wielkiego i ciężkiego może utrzymywać się w powietrzu.
-Wszystko w porządku? –zapytała stewardesa, nachylając się w moim kierunku. Jednocześnie pogłębiła swój i tak już duży, imponujący dekolt. Zrobiła to specjalnie, gdyż obok mnie siedział wyjątkowo przystojny mężczyzna, który mimowolnie spuścił wzrok na jędrne piersi kobiety.
-Jak najbardziej. –odparłam i przewróciłam oczami, nie mogąc się powstrzymać.
Zaskoczona stewardesa wyprostowała się i odeszła.
            Dzisiejszego dnia wyjątkowo nie miałam humoru. Właściwie rzadko kiedy się uśmiechałam przez ostatni miesiąc, a dokładniej od momentu kiedy Zayn wyprowadził się do apartamentu w centrum Londynu.
Czułam się tak, jakby ktoś wyrwał cząstkę mnie, rzucił na ziemię i podeptał.
Harry nie był głupi, widział zmianę w moim zachowaniu. Mimo to, zachodził na głowę, by mnie uszczęśliwić. Upierał się, żebym pojechała do Polski razem z nim prywatnym samolotem, ja jednak kategorycznie odmówiłam. Bałam się, że będzie chciał wtedy wpaść na chwilę do mojego domu i poznać rodziców, a tego bym nie chciała. Nie teraz, kiedy dopadły mnie wątpliwości co do jego osoby. Czy to możliwe, że wcześniej nie zauważałam jego wad, bo za każdym razem, gdy coś mi nie pasowało, szłam do Zayna i uzupełniałam lukę? Wtedy wszystko wydawało się idealne, widziałam świat w kolorowych barwach. Teraz było zupełnie odwrotnie.Nie zamieniłam z Zaynem ani jednego słowa, nawet jednego smsa.
Ostatecznie zgodziłam się, by Harry kupił mi najdroższy, najbardziej luksusowy lot jaki istniał. Czułam się nieswojo w towarzystwie samych bogatych, starszych ode mnie ludzi popijających szampana czy wino. Od razu gdy zajęłam swoje miejsce, podkurczyłam nogi, wsadziłam słuchawki w uszy i odizolowałam się od otoczenia. W pewnym momencie jednak coś się zepsuło i muzyka przestała lecieć. Schowałam słuchawki, a siedzący obok mnie młody mężczyzna skorzystał z okazji i zaczął mnie zagadywać.
Dowiedziałam się, że jego tata jest Brytyjczykiem, a matka Polką. Rozwiedli się, jednak mężczyzna utrzymywał kontakt z obojgiem. W tym roku odwiedzał matkę na święta.
-Jestem Rajmund. –przedstawił się, odsłaniając śnieżnobiałe zęby.
Miał brązowe włosy do ramion, skręcone w lekkich falach. Oczy iskrzyły mu się intensywną zielenią. Ubrany był w kosztowny garnitur, na szczęce widniał kilkudniowy zarost.
Usta mu się praktycznie w ogóle nie zamykały. Było mi to na rękę, wystarczyło bym raz na jakiś czas potakiwała i przybierała zainteresowaną minę.
            Rajmund miał własną firmę. Byłam pod wrażeniem, ponieważ mężczyzna nie mógł mieć więcej niż 30 lat. Był zachwycony, gdy powiedziałam mu, że zawodowo tańczę. Właściwie nie do końca tak było, ale nie chciałam się przyznać, że jestem tylko niepełnoletnią dziewczyną chodzącą na treningi, za które nie dostaje nawet pieniędzy.
-Masz mężczyznę, Megg? –zapytał niespodziewanie Rajmund, na co uniosłam zaskoczona brwi. –Męża, narzeczonego?
-Nie. –odparłam, rozbawiona tą sugestią. –Aczkolwiek spotykam się z kimś.
-Ach. –Rajmund nie krył rozczarowania. –Jaka szkoda.
To wystarczyło, by poprawić mi humor.
            Ani się obejrzałam, a zaczęliśmy lądować. Nienawidziłam tej części lotu. Zamknęłam oczy i zaczęłam wizualizować nasz układ taneczny na mistrzostwa świata.
Pomogło. Samolot zatrzymał się i ludzie zaczęli odpinać pasy bezpieczeństwa.
Rajmund z uśmiechem otworzył półkę bagażową i podał mi torbę. Razem udaliśmy się po odbiór walizki, a potem do postoju taksówek.
-Miło było cię poznać, Megg. –powiedział mężczyzna, podając mi rękę.
-Ciebie również, Rajmund. –odparłam, uścisnąwszy mu dłoń.
-Być może jeszcze się zobaczymy.
-Miejmy taką nadzieję.
            Wsiadłam do pierwszej z brzegu taksówki, pakując swój bagaż do bagażnika.
Napisałam mamie smsa, że się zbliżam, a Harry’emu, że bezpiecznie dotarłam na miejsce. Spojrzałam przez okno i poczułam uścisk w sercu. Wszystkie miejsca, budynki i ulice, które mijałam były mi bardziej znane niż cokolwiek innego. Mogłabym wskazać tu wszystko z zamkniętymi oczami.
            Gdy moim oczom ukazał się żółty dom z brązowym, wysokim dachem, myślałam, że się rozpłaczę. Zapłaciłam pospiesznie taksówkarzowi i razem z walizkami udałam się pod drzwi. Otworzyła mi mama, a stojący za nią tata oraz moi dwaj bracia mieli na twarzach uśmiechy tak wielkie, że aż się roześmiałam.
-Wróciłam! –wykrzyknęłam, jakby nie było to oczywiste.
Zaczęłam wszystkich wyściskiwać, już z miejsca opowiadając o Travisie i jego morderczych treningach.
            Okazało się, że cała moja rodzina doskonale wiedziała z kim się spotykam, za pośrednictwem Internetu. Zdjęcia moje i Harry’ego przewijały się praktycznie wszędzie.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że spotykasz się z gwiazdą One Direction? –miała do mnie pretensje mama.
-Nie chciałam wam mówić przez telefon. –usprawiedliwiłam się nieporadnie.
-Czy to nie jest przypadkiem ten zespół, który tak kiedyś lubiłaś? –zapytał tata.
-Oczywiście, że ten! –uprzedziła mnie z odpowiedzią mama. –Kochanie, niech tylko on cię nie skrzywdzi. Tacy sławni chłopcy mają tendencje do…
-Nie, mamo. –przerwałam jej. –Harry jest najwspanialszym chłopakiem na świecie.
Przeczuwałam, że szybciej ja zranię jego, niż on mnie.
Nagle mama skrzyżowała ręce i spojrzała na mnie surowo. Najwyraźniej przypomniała sobie jeszcze o czymś.
-Wiesz co jeszcze o tobie przeczytałam? –zapytała podniesionym tonem. –Podobno mieszkasz sobie w najlepsze z całym zespołem w JEDNYM DOMU!
Cholera.
-Bzdura. –skłamałam bez zająknięcia. –Po prostu bardzo często tam przebywam, nieraz do późnego wieczora. Można odnieść wrażenie, że tam mieszkam, ale to nieprawda.
-Mówiłem ci, kochanie. –wtrącił się tata. –Rozmawiałam z Damianem i powiedział dokładnie tak samo.
W tym momencie poczułam niesamowitą wdzięczność do przyjaciela mojego taty.
Na szczęście mama odpuściła i rozmowa zeszła na lżejsze tematy. Po obiedzie umówiłam się z moją najlepszą przyjaciółką, Julią. Potrzebowałam z nią pilnie porozmawiać.
            Spotkałyśmy się na ławeczce w parku –było to nasze ulubione miejsce. Na dworze było wprawdzie zimno, ale ubrałyśmy się ciepło. Gdy tylko się zobaczyłyśmy, zaczęłyśmy się niekontrolowanie śmiać, tulić i skakać. Zdecydowanie zbyt długo się nie widziałyśmy. Miałyśmy sobie wiele do powiedzenia. Najpierw ja wysłuchałam Julii, co było dobrą decyzją. Moja przyjaciółka bowiem była szczęśliwa jak nigdy, nie miała żadnych zmartwień. Cieszyłam się razem z nią, chociaż w pewnym sensie jej zazdrościłam. W moim życiu obecnie panował istny dramat.
Streściłam jej wszystko; Od momentu gdy pojawiłam się w domu Damiana, poprzez pierwsze zajęcia u Travisa, przeprowadzkę do domu One Direction, aż po dzisiejszą podróż samolotem. Opowiedziałam o początkach znajomości z Harrym, o przyjaźni z Zaynem, o Niallu, Liamie, Louisie. Powiedziałam o śmierci Jean, wyjaśniłam sytuację z Danielle.
Niczego nie pominęłam. Na koniec wyznałam, że kompletnie się zagubiłam.
-Ja pierdole. –podsumowała Julia. –One Direction, serio? Jak to możliwe, że o tym nie wiedziałam?
-Nie mam pojęcia. Nie natknęłaś się na ani jedno nasze zdjęcie?
-Coś tam niby widziałam, ale w życiu bym nie pomyślała, że to ty. –powiedziała. –No bo… sama pomyśl. Ty i Harry Styles? TEN Harry Styles?
-Wiem…
-No i jeszcze Zayn! Cholera, dziewczyno.
-Nic mi nie mów. –westchnęłam. –Nie mam pojęcia co robić.
-Obojętnie kogo wybierzesz, skrzywdzisz drugiego. –odparła. –Nie zmienisz tego. A im dłużej to ciągniesz, tym rana będzie większa. Musisz się zdecydować.
-Kiedy ja nie wiem jak!
-Dobra. –Julia skrzyżowała nogi i usiadła po turecku. –Opisz mi każdego z nich, wymień wszystkie ich zalety i wady. Zaczniesz od Harry’ego, ale najpierw zapalimy.
Dziewczyna wyciągnęła paczkę LM-ów niebieskich, a ja poczułam silne uczucie głodu.
-Nie palę. –powiedziałam, na co spojrzała na mnie zdziwiona. –Harry tego nie lubi, więc poprosił mnie bym rzuciła.
            W momencie, gdy Zayn się wyprowadził, stałam się jedyną osobą w domu, która paliła. Jako, że byłam smutna, paliłam dwa razy więcej. Harry stwierdził, że wszystkim to przeszkadza i, że muszę rzucić nałóg.
-No i mamy już pierwszą wadę Harry’ego. –stwierdziła Julia, chowając papierosy.
-Po za tym jest chorobliwie zazdrosny, nie ufa mi i…
-Za to go akurat nie możesz winić. –przerwała mi przyjaciółka, uśmiechając się szeroko.
-Zaczął mnie denerwować, nie wiadomo dlaczego. –wyznałam.
-Okej. A co z zaletami?
-Jest cholernie seksowny, ma dołki w policzkach, wspaniałe włosy i zielone oczy, które błyszczą w ciemności. Jest ode mnie wyższy, silniejszy, ma niesamowite ciało. Nie muszę chyba mówić o jego głosie. Harry sprawił, że poczułam się wyjątkowa no i… straciłam z nim dziewictwo. Odwrócił moje życie do góry nogami.
Julia wydała z siebie cichy jęk.
-Ojej. –powiedziała. –To brzmi dobrze. A co z Zaynem?
-Z Zaynem od samego początku najlepiej się dogadywałam. Staliśmy się przyjaciółmi, paliliśmy razem fajki, zdradzaliśmy sobie swoje sekrety. Był świetny. Paliłam z nim zioło w środku nocy. Pewnego razu wyznał, że mnie kocha i wtedy ja również zdałam sobie sprawę, że go kocham. To było dziwne. Nic do niego nie czułam, a tu nagle…
Następnie streściłam jej nasz pierwszy pocałunek na balkonie oraz to, że prawie poszliśmy do łóżka.
-Zaletą Zayna jest, że to mój najlepszy przyjaciel. Nie mam przy nim oporów. Po za tym, przy nim pojawia się moja mroczna strona… Robię z nim rzeczy, na które normalnie bym się nie odważyła. I podoba mi się to, Julia. A gdy mnie dotyka, mówi do mnie, patrzy na mnie z góry, ogarnia mnie niesamowite uczucie. Aż skręca mnie w dołku. Jest starszy o rok od Harry’ego, nie boi się niczego i to jest cholernie podniecające. Sprawia wrażenie, że nic go nie obchodzi, że jest ponad wszystko, ale kiedy jest ze mną i kiedy mówi mi co do mnie czuje…
Zatrzymałam się, by wziąć głęboki oddech i odgonić łzy.
-A wady? –zapytała spokojnie przyjaciółka.
-Jedną. –odparłam. –Zadaje mi różne pytania, zbiera informacje w celu poznania mnie lepiej. Robi to niewinnie, dyskretnie. Ani się obejrzysz, a on wykorzysta to przeciw tobie. Sprawi, że mu się poddajesz. Rozumiesz?
Sama nie byłam pewna czy to rozumiem. Głowa mnie bolała od tego całego myślenia.
-Chyba już wiem jak sprawy się mają. –oznajmiła Julia po dłuższej chwili.
Spojrzałam na nią uważnie. Obok nas przeszła właśnie grupka roześmianych osób, więc poczekałyśmy aż się trochę oddalą. Zimny powiew powietrza wdarł mi się pod kurtkę. Zadrżałam i otuliłam się ramionami.
-Zakochałaś się w Harrym, ponieważ jak sama mówiłaś, wyglądał świetnie i wydał ci się idealny. Warto też pamiętać, że szalałaś za nim swego czasu i oddałabyś wszystko, by zdobyć jego autograf. On został twoim pierwszym poważnym chłopakiem, sto razy lepszym od poprzedniego, więc wszystko co robił, wydawało ci się wspaniałe. Wasz seks tylko to przypieczętował. Kochasz go i masz do niego sentyment, bo on jedyny był z tobą tak blisko. Podejrzewam jednak, że on… zwyczajnie ci się znudził. Wiem, okropnie to brzmi, ale taka prawda. –Julia wzruszyła ramionami. –Każdemu się zdarza, zwłaszcza, jak w okolicy pojawia się ktoś inny. Poczułaś, że mogłabyś być z Zaynem, bo w głębi duszy wiesz, że pasuje do ciebie lepiej. Nie ogranicza cię. Boisz się, bo rzecz jasna nie chcesz zranić Harry’ego i nadal go kochasz, a po za tym… seks. Podświadomie przeraża cię myśl, że miałabyś otworzyć się w ten sposób przed kimś jeszcze. Zarejestrowałaś w głowie, że to rzecz, która jest zarezerwowana tylko dla ciebie i Harry’ego. Moim zdaniem to i tak tylko kwestia czasu zanim pójdziesz z Zaynem do łóżka.
Gdy skończyła, długo miałam szeroko rozdziawioną buzię. Julia zawsze miała talent do rozgryzania ludzi, tym razem jednak przeszła samą siebie. Miała rację. Dokładnie tak się czułam, chociaż nie zdawałam sobie do końca z tego sprawy. Spojrzałam w bok i jeszcze raz po cichu wszystko to przemyślałam.
-A więc… -odezwałam się w końcu lekko zachrypnięta. –Mówisz mi, że mam zostawić Harry’ego i związać się z Zaynem?
-Ja ci tylko mówię, czego w tym momencie chcesz. –odparła przyjaciółka, zacieśniając sznurowadła swojego glana. –I tak jak ci wcześniej mówiłam, obojętnie co zrobisz, ktoś zostanie skrzywdzony.
-I ja mam wybrać kto?
-Dokładnie tak. Albo zostaniesz z Harrym, licząc na to, że Zayn w końcu o tobie zapomni, jednocześnie sama będąc nieszczęśliwa, albo wybierzesz Zayna i potwornie zranisz Harry’ego, który jak powiedziałaś, uważa cię za „tę jedyną”.
-Jest też trzecia opcja. –powiedziałam, nagle zdając sobie z czegoś sprawę. –Mogę zostawić ich obu i wrócić do Polski. W ten sposób być może uda im się jeszcze uratować One Direction.
-A co, rozpadają się? –zmarszczyła brwi dziewczyna.
-Na to się zanosi. –spuściłam wzrok. –Harry i Zayn się nienawidzą. Wystarczy, że jeden z nich odejdzie, a z zespołu nici.
-Nie możesz wrócić do Polski. –oznajmiła stanowczo Julia. –I choć bardzo bym tego chciała, ty masz przecież Mistrzostwo Świata do wygrania! To jest przecież prawdziwy powód, dla którego pojechałaś do Anglii, pamiętasz? Staniesz się światowej sławy tancerką, spełnisz swoje marzenia! Nie pozwól, by jakiś tam Harry Styles i Zayn Malik zrujnowali twoją karierę!
Parsknęłam śmiechem, po raz pierwszy rozbawiona.
-Postaram się, ale nie chcę tego robić kosztem ich kariery. –powiedziałam, poważniejąc.
-Zrobisz co będziesz uważała za słuszne. –stwierdziła przyjaciółka. –Mam nadzieję, że choć trochę ci pomogłam.
-Pomogłaś, dzięki. –przytuliłam ją mocno. –Zostaję w Polsce na trzy dni. W tym czasie wszystko dokładnie przemyślę. Ostateczną decyzję pewnie i tak podejmę w samolocie.
-O ile Rajmund nie będzie ci przeszkadzał. –mruknęłam pod nosem Julia i po chwili wybuchłyśmy głośnym śmiechem.
Potrzebowałyśmy trochę humoru, dla odmiany.
            Spędziłyśmy razem cały dzień, rozmawiając na błahe tematy, śmiejąc się i żartując. Dopiero gdy zrobiło się ciemno, pożegnałyśmy się i rozeszłyśmy.
            Wieczorem, siedząc wraz z rodziną przed telewizorem w luźnych dresach, zjadłam całe pudełko lodów Haagen-Dazs o smaku wanilii, karmelu i ciasteczek brownie.
Wreszcie poczułam się jak w domu.
***
Hej! 
Rozdział dodałam szybko, bo wreszcie zrobiło się trochę czasu na pisanie ;D
Mam nadzieję, że podobał wam się, mimo braku chłopaków.
Dziękuję wam za komentarze, jesteście najlepsi!
xoxo

czwartek, 27 grudnia 2012

Rozdział 31 "Przeprowadzka"




            Mijały dni; Dni pełne niezręczności i napięcia. Niby wszystko zostało wyjaśnione, jednak ja wiedziałam, że już nigdy nie będzie tak jak było. Z Zaynem praktycznie w ogóle nie rozmawiałam, nie mówiąc o wychodzeniu razem na papierosa. Te czasy bezpowrotnie minęły. Harry starał się jak najczęściej spędzać ze mną czas po za domem, z dala od czarnowłosego. I choć podobało mi się, że zabierał mnie do restauracji, że chodziliśmy do parku na długie spacery i, że robiliśmy różne ciekawe rzeczy, brakowało mi dawnego rozkładu dnia.
            Siedziałam właśnie na brzegu łóżka, wsadzając do torebki wszystkie niezbędne rzeczy do długiego spaceru po ulicach Londynu. Harry był w łazience, starając doprowadzić do porządku swoje włosy.
Wsadziłam komórkę do kieszeni, po czym weszłam do łazienki i objęłam Harry’ego od tyłu. Oparłam głowę na jego plecach, wzdychając.
-Co jest? –zapytał, obracając się przodem do mnie.
-Nic. –odparłam, uśmiechając się lekko.
-Nie chcesz iść na spacer?
-Chcę. To tylko…
-Co takiego?
Westchnęłam i spojrzałam na niego smutno.
-Mam wrażenie, że mi nie ufasz. –wyznałam. –Co chwila gdzieś mnie zabierasz, nie pozwalasz spędzać czasu z chłopakami… Przecież wiesz, że między mną a Zaynem wszystko skończone. To była chwila słabości, która więcej się nie powtórzy.
-Wiem o tym, Megg. –odparł chłopak po chwili. –Zwłaszcza, że Zayn się wyprowadza.
-Co? –zapytałam, parskając śmiechem, jakbym usłyszała najzabawniejszą rzecz pod słońcem.
-Wynajął apartament w centrum Londynu. –wyjaśnił Harry, patrząc na mnie uważnie.
Poczułam się, jakby ktoś uderzył mnie w brzuch. Nie wyobrażałam sobie tego domu bez Zayna. Skrycie miałam nadzieję, że niedługo się pogodzimy i znowu będzie wszystko dobrze.
-Coś nie tak? –zapytał Harry, a ja przywołałam na twarz uśmiech, żeby nie zdradzić swoich emocji.
-Wszystko w porządku. –zapewniłam. –Po prostu się zdziwiłam. Zayn nic mi nie mówił.
Dlaczego miałby? W tej chwili pewnie mnie nienawidził; Wyznał mi miłość, a ja go odtrąciłam, wróciłam do Harry’ego. Mogłam jedynie sobie wyobrazić jak się czuje, gdy mnie widzi.
            Wróciłam do pokoju, chwyciłam torebkę i zarzuciłam ją na ramię.
-Pójdę ubrać kurtkę. –oznajmiłam. –Poczekam na dole.
Wyszłam na korytarz i szybkim krokiem zeszłam na dół. Na kanapie spał Liam, z gamepadem w ręku. Podeszłam do konsoli, zapisałam grę i wyłączyłam ją. Potem wzięłam koc i okryłam nim chłopaka.
Westchnęłam i rozejrzałam się po salonie, a także zerknęłam na taras. Miałam nadzieję, że znajdę tu gdzieś czarnowłosego. Niestety, nie było go. Wyjęłam więc komórkę i napisałam do niego krótkiego smsa:
Gdzie jesteś?
I choć czekałam na jego odpowiedź, nie doczekałam się.
Wkrótce dołączył do mnie Harry, więc nie mogłam zrobić nic innego, jak wyjść na zewnątrz. Spletliśmy dłonie i zaczęliśmy iść przed siebie. Chłopak wciągnął mnie w rozmowę, odciągając myśli od Zayna.
            Dzień minął szybko. Ani się obejrzałam, a na dworze się ściemniło i musieliśmy wracać. Policzyliśmy, że zaczepiło nas w sumie około dwudziestu fanek.
-Co robimy w święta? –zapytał nagle Harry, gdy byliśmy już praktycznie przed domem.
-Nie wiem czy nie wrócę do rodziny do Polski. –powiedziałam, marszcząc brwi.
Właściwie nie zastanawiałam się nad tą kwestią. Został jeszcze miesiąc, ale jeśli miałam rezerwować lot samolotem, teraz był najwyższy czas.
-Och. –chłopak posmutniał. –Myślałem, że spędzimy razem święta. Wiesz, z moją rodziną.
Z  jednej strony bardzo chciałabym poznać wszystkich Stylesów, z drugiej jednak, stanowczo za długo nie widziałam się z rodzicami, braćmi i dziadkami. Święta były jedynym czasem, kiedy nie mieliśmy treningów z Travisem, więc to wprost idealna okazja, by chociaż na dwa dni zawitać do mojego rodzimego kraju.
-Zobaczymy. –odparłam, uśmiechając się lekko do niego.
            Weszliśmy do domu, gdzie w salonie zastaliśmy Louisa i Eleanor urządzających bitwę na poduszki. Był także Liam z Danielle, a także Niall z Jessicą. Od razu zostaliśmy z Harrym wciągnięci do środka i okładani poduszkami. Nigdy nie lubiłam tej zabawy. Dyskretnie się wymknęłam i nikt nawet tego nie zauważył. Podreptałam do góry z zamiarem pójścia pod prysznic. W przelocie zajrzałam do pokoju Zayna, jednak nie zastałam go tam. Z nadzieją sprawdziłam komórkę, jednak czarnowłosy nie odpisał na mojego smsa.
            Westchnęłam i poszłam do własnego pokoju. Rzuciłam telefon na łóżko, po czym weszłam pod prysznic. Gdy tylko gorąca woda zetknęła się z moją skórą, zamknęłam z przyjemnością oczy. Moje myśli chcąc nie chcąc, pomknęły ku czarnowłosemu, starszemu koledze, kiedyś przyjacielowi. Mówi się, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska; Była to z całą pewnością prawda.
Przekonałam się też o tym, jak wiele może zmienić jedna chwila, a konkretniej jeden pocałunek. Od tamtego czasu bowiem nie mogłam przestać myśleć o Zaynie. Mieszał mi w głowie, sprawiał, że nie wiedziałam już co o nim sądzić.
„Gdy cię widzę, boli mnie serce. Gdy ciebie nie ma, i cię nie widzę, wtedy też boli.” –powiedział mi kiedyś czarnowłosy. Czułam się w tym momencie bardzo podobnie.
            Wylałam na dłonie nieco mojego ulubionego szamponu i wsmarowałam go we włosy. Przyłapałam się na tym, że zaczynam fantazjować o nie tym chłopaku, o którym powinnam. Potrząsnęłam głową i zacisnęłam zęby.
-Ogarnij się, Megg. –szepnęłam do siebie, po czym przestawiłam wodę na lodowatą.
Krzyknęłam cicho, jednak pozostałam w miejscu. Moje myśli z powrotem wskoczyły na właściwy tor. Ogoliłam dokładnie całe ciało, wysmarowałam się wszelkimi regeneracyjnymi płynami, aż wreszcie poczułam się dobrze.
            Zakręciłam wodę, po czym wyszłam i otuliłam się puchatym, białym ręcznikiem. Cała pokryta gęsią skórką, przemknęłam do sypialni i otworzyłam szafę.
Zaczęłam w niej grzebać, w poszukiwaniu czystej koszulki na noc, kiedy zobaczyłam coś, co sprawiło, że serce boleśnie zacisnęło mi się w piersi. W rękach trzymałam wielką, czarną bluzę Zayna. Dał mi ją pewnej nocy, kiedy paliliśmy jointy i zrobiło mi się zimno. Do tej pory mu jej nie oddałam. Bezwiednie przytknęłam ją do nosa. Poczułam jedyny w swoim rodzaju zapach chłopaka.
-Co robisz? –rozległ się nagle głos Harry’ego, a ja jak oparzona wrzuciłam bluzę z powrotem do szafy.
Mój chłopak stał przy drzwiach, ze zmarszczonymi brwiami.
-Ojej. –powiedziałam mało inteligentnie. –Przestraszyłeś mnie.
Na szczęście Harry nie zarejestrował faktu, że trzymałam przed chwilą nieswoją bluzę. Wszedł do środka, zamknął za sobą drzwi, po czym podszedł do mnie.
-Czemu nam uciekłaś z dołu? –zapytał.
-Nie jestem fanką bitew na poduszki. –wzruszyłam ramionami z przepraszającą miną.
-Mogłaś powiedzieć.
-Nie chciałam wam przeszkadzać.
Harry dotknął delikatnie ręcznika, najpewniej walcząc ze sobą, by go ze mnie nie zdjąć. Poprosił, bym na niego poczekała, a on sam poszedł pod prysznic.
            Gdy tak patrzyłam przez okno na ciemne i zimne uliczki Londynu, usłyszałam z dołu szczęknięcie zamka głównych drzwi. Chwilę później, do środka ktoś wszedł. To mogła być tylko jedna osoba.
Wiedziałam, że zanim Harry wyjdzie spod prysznica, minie trochę czasu, więc ubrałam się w dużą, luźną, brązową koszulkę, która sięgała mi do połowy ud i złapałam czarną bluzę z szafy, po czym po cichu wyszłam z pokoju.
Skierowałam się do sypialni Zayna, chcąc być tam przed nim. Zauważyłam, że prawie wszystkie jego rzeczy są spakowane. Otwarta szafa była niemal pusta. Jego buty stały pod ścianą poukładane w rzędzie, tylko czekając, aż właściciel schowa je do walizki. Po raz kolejny dzisiaj poczułam bolesny uścisk w sercu.
            Usiadłam na łóżku czarnowłosego i cierpliwie czekałam. Słyszałam, jak zamienia parę słów z przyjaciółmi na dole. Niecierpliwie zagryzłam wargę. Jeśli Harry wyjdzie z prysznica wcześniej i zobaczy, że mnie nie ma, a potem odkryje, że jestem u Zayna, wpadnie w szał. Szybciej Zayn!
Drzwi się otworzyły i w końcu go ujrzałam, po raz pierwszy od dwóch dni. Był ubrany w ciemne dżinsy i białą koszulkę z nadrukiem. Ciemne włosy, zarost i oczy sprawiały, że wyglądał… mrocznie. Niebezpiecznie. Zayn lubił mieć władzę, nie bał się użyć siły, by czasem coś osiągnąć. Przypomniały mi się wszystkie te chwile, kiedy trzymał mnie mocno za nadgarstki i przyciskał do podłogi, drzwi, płotu… Sam pewnie wiedział, że to mi się podobało i perfidnie to wykorzystywał.
-Hej. –powiedziałam, lekko unosząc kąciki ust.
Czarnowłosy sprawiał wrażenie, jakby chciał wyjść. W końcu jednak westchnął i wszedł do środka, zamykając za sobą drzwi.
-Czego chcesz, Megg? –zapytał, wsadzając ręce w kieszenie.
-Słyszałam, że się wyprowadzasz. –odparłam, chcąc przejść prosto do rzeczy. Nie miałam dużo czasu.
-To prawda. –potwierdził obojętnie.
-Dlaczego?
-Myślę, że wiesz.
Spuściłam wzrok, rumieniąc się. Miał rację.
-Wrócisz? –zapytałam, nie patrząc na niego.
-Nie sądzę. –odparł.
-Nie, dopóki ja tu będę? –zgadłam, a cisza, która nastąpiła po moich słowach utwierdziła mnie w tym, że mam rację. –Zayn…
Poczułam, że oczy robią mi się wilgotne.
-Muszę się spakować, więc jeśli mogłabyś… -wskazał mi drzwi, sugerując, że czas na mnie.
Wstałam i zamrugałam parę razy.
-Oczywiście, już idę. –powiedziałam cicho. Wtem przypomniałam sobie o bluzie, którą cały czas miałam w ręku. –Zdaje się, że to twoje.
Podałam mu ją i wreszcie zobaczyłam jakiś błysk emocji na jego twarzy.
-Pożyczyłeś mi ją, kiedy…
-Wiem, pamiętam. –przerwał i wziął ode mnie ubranie.
Podeszłam do drzwi, lecz zanim wyszłam obróciłam się w jego stronę. Stał tyłem do mnie, więc nie mogłam określić jaką miał minę.
-Kiedy…? –głos uwiązł mi w gardle.
-Jeszcze dzisiaj. –odparł czarnowłosy, doskonale wiedząc o co pytam. –Jak tylko skończę się pakować.
            Nagle zapragnęłam podejść do niego, przyciągnąć do siebie i pocałować. Objąć go, poczuć silne ramiona wokół mnie. Uczucie to było tak silne, że przez ułamek sekundy myślałam, że to zrobię. Dosłownie w ostatniej chwili się powstrzymałam. Zacisnęłam drżącą dłoń i wzięłam głęboki wdech.
-Przepraszam cię, Zayn. –powiedziałam. –Za wszystko. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.
Gdy nie odpowiedział, obróciłam się i chwyciłam klamkę od drzwi. Nacisnęłam ją, jednak w tym samym momencie ręka Zayna przytrzymała drzwi. Stał tuż za mną, bardzo blisko. Nawet nie usłyszałam, kiedy pokonał dzielącą nas odległość. Stanęłam przodem do niego, czując, że serce bije mi szybciej. Chłopak patrzył na mnie z góry z bólem w oczach.
„Wybierz mnie” –zdawał się mówić. –„Jeszcze nie jest za późno”.
            Usłyszałam jak w pokoju obok przestaje lecieć woda. To Harry kończył brać prysznic.
-Musze iść. –wyszeptałam.
Odwróciłam się i położyłam rękę na klamce. Poczekałam, aż Zayn puści drzwi, a gdy to zrobił, pospiesznie opuściłam pomieszczenie.
            Gdy weszłam do mojego pokoju, Harry akurat wychodził z łazienki. Był owinięty w ręcznik, włosy miał mokre. Spojrzał nam mnie podejrzliwie.
-Gdzie byłaś? –zapytał.
-Na dole. –skłamałam. –Na papierosie. Sama. –dodałam, gdy oczy Harry’ego pociemniały.
-W porządku. –odparł, a ja poczułam ukłucie irytacji.
Ostatnimi czasy, Harry kontrolował dosłownie każdy mój ruch. Rozumiałam, że mi nie ufał już tak jak kiedyś, jednak jego zachowanie działało mi na nerwy.
-Moja mama też dzwoniła. –dodałam pod wpływem chwili. –Zaprosiła mnie na święta. Zgodziłam się.
Z napięciem czekałam na reakcję chłopaka. Harry przez chwilę patrzył na mnie bez słowa, aż w końcu westchnął i podszedł do mnie.
-Naprawdę tęsknisz za rodziną, co? –zapytał, głaszcząc mnie czule po policzku.
Napięcie opuściło mnie i pozwoliłam mu się objąć.
-W porządku. –mówił dalej. –Jak chcesz, to jedź. Tylko obiecaj mi, że wrócisz na sylwestra.
-Wrócę. –potaknęłam.
-No to świetnie.
            Harry chwycił mnie za rękę i pociągnął w stronę łóżka. Po raz pierwszy nie miałam ochoty na seks. Nie z nim. Poddałam się jednak jego pocałunkom, pozwoliłam mu zrzucić moje ubranie na ziemię. A gdy był we mnie, zacisnęłam usta. Nie chciałam, by Zayn usłyszał stąd cokolwiek. Nie zasługiwał na więcej cierpienia.
Nasze przyspieszone oddechy były jedynymi dźwiękami, jakie z siebie wydawaliśmy.
            Harry doszedł z jękiem, a ja udałam, że dochodzę chwilę później. Nie stało się tak jednak. Przeprowadzka Zayna odbiła się na mnie bardziej niż myślałam.
            Gdy leżeliśmy w ciemności, z bólem serca słuchałam jak Zayn schodzi z walizkami na dół, żegna się z przyjaciółmi na dole, wychodzi i odjeżdża swoim samochodem. Czarnowłosy nie pożegnał się z Harrym, co jednak mnie nie dziwiło.
Westchnęłam i zacisnęłam powieki. I choć próbowałam, długo nie mogłam zasnąć tej nocy.
***
Hej ;)
Przepraszam was, że tyle zajęło mi dodanie nowego rozdziału. Mega wycisk w szkole przed świętami, potem przygotowania do świąt, jeżdżenie do rodziny... nie ma tyle czasu ile by się chciało.
 Rozdział krótki, bo właściwie taki przejściowy.
Jeszcze dzisiaj biorę się za pisanie następnego.
Apeluję do każdego kto przeczyta ten rozdział, by zostawił po sobie komentarz.

Po za tym mam nadzieję, że wasze święta się udały i życzę wam szalonego sylwestra, najlepiej z One Direction! xd
xoxo