wtorek, 10 lipca 2012

Rozdział 5 "Jazzowe ruchy"

Siema!
Dzisiaj obiecany, dłuższy rozdział. Dajcie znać co sądzicie ;)
***
Obudziło mnie światło wlewające się przez małe okienko obok mojego łóżka. Przeciągnęłam się i przez parę sekund byłam kompletnie nieświadoma tego co stało się wczoraj. Gdy jednak nagle sobie przypomniałam, musiałam uszczypnąć się parę razy. Czy to była prawda, czy tylko sen? Czym prędzej weszłam w kontakty w moim telefonie i wyszukałam numery Louisa i Zayna. Były tam, rażąc w oczy. Uśmiechnęłam się szeroko.
Na dworze było dzisiaj bardzo ciepło. Otworzyłam okno, by wpuścić nieco brytyjskiego powietrza. Potem wyciągnęłam z mojej małej lodówki mleko i nalałam do białej miseczki. Jedząc płatki zbożowe z zimnym mlekiem, jednocześnie moja komórka zapikała. Dostałam smsa od nieznajomego numeru.
Wpadniesz do nas przed zajęciami? Chciałem, byś pokazała mi te jazzowe ruchy.
Jestem cały czas na miejscu, przyjeżdżaj kiedy chcesz!
Niall
Uśmiechnęłam się do telefonu. Blondyn musiał wziąć numer od Louisa lub Zayna.
Będę około 15. Może być?
Odpisałam. Najchętniej pojechałabym do nich w tym momencie, ale nie chciałam zwalać się im na cały dzień. Wciąż nie byłam pewna, czy naprawdę mnie lubią, czy też starali się być mili. Uznałam, że jak przyjadę trzy godziny przed zajęciami, będzie idealnie. I Harry nie będzie narzekał.
Tak późno? ;( To do zobaczenia! Chcesz może bym pod ciebie podjechał?
Roześmiałam się i pokręciłam głową. Napisałam mu, by nie przesadzał. Potrafiłam dojechać sama autobusem.
Westchnęłam i umyłam naczynia w łazience. Nie mając co robić, zadzwoniłam do rodziny i zdałam relacje z moich zajęć tanecznych. Dodałam też, że poznałam uprzejmych znajomych. Nie powiedziałam, że okazali się oni One Direction. Mama i tak nie wiedziała kim oni są. Zamieniłam parę słów z moim młodszym bratem, a potem się rozłączyłam. By zapełnić sobie czas do popołudnia, zaczęłam czytać książkę. Uwielbiałam to robić, a ostatnimi czasy w ogóle nie miałam czasu na porządną lekturę. Ciesząc się z tej sposobności, ułożyłam się wygodnie na łóżku i zaczęłam czytać. Zawsze chciałam mieć życie jak z książki. Przeżyć historię, którą można by przełożyć na kartki, którą można by opowiadać. Chciałam być częścią czegoś, za co zabiłoby się mnóstwo ludzi. Ile bym dała by być Bellą ze Zmierzchu, Harrym Potterem z powieści J.K. Rowling, Clary z serii „Dary Anioła” albo chociażby Spencer z Pretty Little Liars. Byłam zdołowana moim nudnym życiem w Polsce. Teraz miało się to zmienić. Chodziłam na najlepsze zajęcia, z najlepszym choreografem na świecie, a w dodatku poznałam chłopaków z One Direction. Harry Styles, Liam Payne, Zayn Malik, Louis Tomlinson i Niall Horan to osoby, które miały mi na długo zapaść w pamięć.
Zdałam sobie sprawę, że po raz szósty czytam tą samą stronę. Potrząsnęłam głową i spróbowałam jeszcze raz. Nie mogłam się jednak skupić. Moje myśli wędrowały swobodnie, wprawiając mnie w stan zadumy. Siedziałam tak przeszło godzinę, rozmyślając o moim dotychczasowym życiu i o tym jakie ono będzie. Mając teraz 17 lat, mieszkałam w wynajętym przez moich rodziców mieszkaniu. Właściciel był zaprzyjaźniony z moim tatą, stąd mogłam mieszkać sama. Rodzice nigdy by się nie zgodzili, bym wyjechała na własną rękę. Miałam dwie przyjaciółki. Jedną w podstawówce, która z biegiem czasu okazała się być bardziej dobrą koleżanką. Zostawiła mnie przy pierwszej lepszej okazji, gdy miała okazję stać się popularną i mieć chłopaka. Gdy to przebolałam, poznałam Julię. Stała się moją przyjaciółką na zawsze. Wprawdzie nie jest to już to co kiedyś, miło ją wspominałam i czasem do niej dzwoniłam. Po moim powrocie z Londynu zamierzałam zdać jej szczegółową relację z mojego pobytu tutaj.
Gdy wybiła godzina trzynasta, wstałam i nastawiłam wodę, by się zagotowała. Postanowiłam, że zrobię dzisiaj sobie zupkę chińską. Nie jadłam tutaj najzdrowiej. Miałam do wyboru wszystkie zupki w proszku jakie istniały, gotowe dania w puszkach, makarony. Kupowałam też raz na jakiś czas różnorodne sałatki w sklepach. Miałam nadzieję, że nie przybiorę na wadzę. Jednak od czasu gdy zaczęłam tańczyć, nie było to już problemem. Zalałam wrzątkiem zupkę, po czym otworzyłam New York Timesa. Lubiłam czasem kupić angielską gazetę i poczuć się jak prawdziwy Brytyjczyk. Moje umiejętności do języka angielskiego były coraz lepsze. Teraz nie było problemem by się z kimkolwiek dogadać. Przeglądnęłam najnowsze wiadomości, po czym zaczęłam pałaszować swoje danie. Potem tradycyjnie umyłam naczynia i odłożyłam je na miejsce. Mając jeszcze trochę czasu, spakowałam torbę na tańce. Postanowiłam dzisiaj założyć moją ulubioną, łososiową sukienkę. Ładnie opinała mi się na biuście i wydłużała nogi. Miała ładne białe guziki z przodu i pasek z zapinaną klamrą. Do tego założyłam zwykłe, czarne conversy. Dzięki nim mój strój nie był aż taki dziewczęcy. Wyglądałam jak typowa 17 latka, a to lubiłam.
            O 14 wyszłam z domu na autobus. Nie mogłam się już doczekać.
Niedługo będę.
Napisałam do Nialla. Wkrótce po tym dostałam od niego smsa ze słowami: „Wszyscy się cieszymy”.
To wystarczyło, bym na resztę drogi miała uśmiech wymalowany na twarzy. Powiedziałam nawet „dzień dobry” paru nieznajomym osobom. Ich miny były bezcenne.
            Miałam trochę problemów z dotarciem do domu One Direction. Jednak po kilku telefonach do Nialla, w końcu znalazłam właściwy budynek. Stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam na dzwonek do drzwi. Otworzył mi Liam. Już zapomniałam jak dobrze wyglądał. Przez obcisły T-shirt było mu widać wszystkie mięśnie. Bicepsy na ramionach wręcz biły po oczach. A uśmiech miał po prostu zniewalający.
-Cześć, Liam. –powiedziałam, starając się patrzeć na jego twarz, nie na ciało. Choć szczerze powiedziawszy, twarz rozpraszała mnie równie mocno.
-Megg. Fajnie, że jesteś. –odparł, wpuszczając mnie do środka. –Wszyscy opowiadają o tym jaka jesteś świetna, a mnie wczoraj jak na złość nie było. Nigdy sobie tego nie wybaczę.
-Ja też żałowałam, że ciebie nie było. –odrzekłam, mile połechtana. –Jak było na randce z Danielle?
-Bardzo dobrze, dziękuję. –Liam uniósł brwi, zdziwiony. –Aż dziwnie słyszeć takie pytanie. Żadnego z chłopaków jakoś nigdy nie obchodzi czy dobrze się bawiłem.
-Naprawdę? –zapytałam, niby to obojętnie. Przypomniało mi się to, co o Liamie i Danielle mówił wczoraj Zayn.
-Podejrzewam, że tak naprawdę nie przepadają za moją dziewczyną. –stwierdził brunet. –Z grzeczności nie mówią tego otwarcie, ale założę się, że gadają na nią za plecami.
-Niemożliwe. –powiedziałam, zagryzając wargę. Z trudem się powstrzymywałam, by się nie roześmiać.
Jeszcze zanim dotarliśmy do salonu, na powitanie wyszedł nam Niall i Zayn.
-Vas happenin’?! –wykrzyknął czarnowłosy, co wywołało u mnie atak śmiechu. Nie miałam pojęcia, że nadal tak mówi.
-Się masz, Zayn. –kiwnęłam mu głową, po czym spojrzałam na blondyna. –Niall, jak się trzyma twój przyjaciel?
-Nie jest źle. –odparł chłopak. –Alice, jego siostra, ma się już lepiej. Na szczęście stanęło na kilku złamaniach i wstrząśnieniu mózgu.
-O Mój Boże. –wyszeptałam.
-Mogło być gorzej. –uspokoił mnie. –Miała szczęście.
-Oby się wygrzebała.
Weszliśmy do salonu, gdzie na kanapie siedział Louis i Harry. Od razu się napięłam, widząc chłopaka, który mnie nie znosi.
-Louis. –powiedziałam, uśmiechając się do tego milszego. Potem przeniosłam wzrok na najmłodszego z zespołu. –Harry.
Styles ledwo zauważalnie podniósł kąciki ust.
-Megg. –rzekł dość oficjalnym tonem. –Chciałbym cię przeprosić za wczoraj. –po namyśle dodał jeszcze- To przecież nie twoja wina, że Niall podejmuje idiotyczne decyzje.
-Hej! –zaprotestował blondyn, ale zaraz potem się roześmiał. Wyglądało na to, że chłopacy rozwiązali już tę sprawę między sobą.
-Nie ma sprawy. –powiedziałam, czując zalewającą mnie ulgę. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo zależało mi na tym, by Harry mnie polubił. Pamiętam, że to on był dwa lata temu tym, za kim najbardziej szalałam.
Niall odchrząknął, po czym wskazał palcem na górę.
­-Przygotowałem muzykę i pokój do ćwiczeń. Jesteś gotowa? –zapytał.
Kiwnęłam głową.
-Kiedy tylko powiesz.
-No to idziemy.
Będąc już na schodach usłyszałam głos Louisa.
-Będziesz tańczyć w sukience?
-A żebyś wiedział. –odparłam. –Jest bardzo wygodna.
-I bardzo ładna.
Odpowiedziałam im uśmiechem, po czym podreptałam za blondynem.
            Niall zaprowadził mnie do pokoju, który był duży i cały pusty. Jedynie w rogu stało średniej wielkości radio. Chłopak przebiegł przed pokój i nacisnął coś w sprzęcie. Rozległa się klasyczna, jazzowa nuta.
-Zamówiłem już wielkie wieże, które postawię zamiast boomboxa. –powiedział Niall. –I lustra, które zawieszę na jednej ze ścian. Wtedy będzie idealnie.
-Super pomysł. –odparłam, ściągając conversy i zostając w samych białych, krótkich skarpetkach.
-No dobra, tancerko. –Niall położył ręce na biodrach. –Pokaż co potrafisz.
Zachichotałam. Hasło „Pokaż co potrafisz” było często używane przez Travisa Mudda. Stało się to jego znakiem rozpoznawczym.
            Zamknęłam oczy i poddałam się muzyce. Jazz był jednym z moich ulubionych gatunków muzyki i rodzajów tańca. Zaczęłam tańczyć nieskomplikowany układ, co chwila dodając cos nowego.
-Najważniejsze jest to, by wyczuć specyficzny rytm jazzu. –poinstruowałam.
Niall stanął obok mnie i wolnymi krokami naśladował mnie.
-Nie bój się improwizować. –dodałam. –To bardzo ważne w tym stylu tańca. Właśnie tak! –wykrzyknęłam, gdy blondyn wykonał całkiem zgrabny i rytmiczny piruet.
-To całkiem proste. –stwierdził chłopak. –Myślałem, że będzie to bardziej skomplikowane.
Tańczyliśmy godzinę, nie wysilając się mocno, aż w końcu stwierdziliśmy, że musimy trochę odpocząć przed zajęciami z Travisem. Zeszliśmy na dół, gdzie napiliśmy się zwykłej wody. Wszyscy członkowie One Direction siedzieli i grali w karty.
-I co, umiesz już tańczyć jazz? –zapytał kpiąco Harry, nie podnosząc wzroku znad swoich kart.
-A żebyś wiedział, Hazza. –odparł Niall spokojnie. Musiał uodpornić się już na zaczepki przyjaciela.
Blondyn wykonał dość skomplikowany, jazzowy ruch i zrobił wyzywającą minę.
Chłopacy zaśmiali się, a ja mrugnęłam do przyjaciela.
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Zayn zerwał się z miejsca i zniknął na chwilę, by wrócić cały uśmiechnięty u boku wysokiej blondynki. Była naprawdę śliczna. Miała ubraną krótką spódniczkę, która odsłaniała jej idealnie proste, długie i opalone nogi. Spod jej różowych, wydatnych ust można było zobaczyć białe, równe zęby. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest sztuczna. I może faktycznie trochę była.
-Perrie, poznaj Megg. –przedstawił nas sobie Zayn. –Megg, oto Perrie –moja dziewczyna.
Uśmiechnęłam się uprzejmie i podałam jej rękę. Była ode mnie o pół głowy wyższa.
-Kurczę, dziewczyno. –odparłam. –Przy tobie to można mieć kompleksy.
Perrie zaśmiała się i pokręciła głową.
-Nie żartuj sobie. –odpowiedziała, ale widać było, że jest jej miło.
Graliśmy wszyscy w karty dopóki ja i Niall musieliśmy się już zbierać. Całkiem zadowolona pożegnałam się z wszystkimi. Podczas gry poznałam każdego z chłopaków jeszcze bliżej, a nawet udało mi się zamienić parę słów z Harrym. Wydawało się, że jego foch już minął.
-Wpadniesz jeszcze dzisiaj po tańcach? –zapytał Louis, w między czasie rozdając karty.
-Raczej nie. –odparłam. –Będzie już późno.
-Co to za problem? Możesz zostać na noc.
-To bardzo kuszące, Louis. –roześmiałam. –Ale może innym razem.
-Cholera, a już szykowałem miejsce dla ciebie obok mnie w łóżku… -powiedział pod nosem, robiąc zawiedzioną minę.
-A czy przypadkiem Eleanor nie miała dzisiaj wpaść na noc? –przypomniał mu ze śmiechem Liam.
-Mam duże łóżko, zmieścilibyśmy się we trójkę. –stwierdził Louis, oglądając ostentacyjnie swoje karty.
-Przykro mi, jestem na dzisiaj umówiona na inny trójkącik. –powiedziałam poważnym tonem.
Wszyscy bez wyjątku spojrzeli na mnie z zaciekawieniem. Louis z miną „żartowałaś, czy nie?”, Liam „nieźle, nie wygląda na taką”, Niall „i nic mi nie powiedziałaś?”, a Harry i Zayn właśnie sobie mnie wyobrażali w takiej sytuacji. Pierwszy opanował się Zayn, który zdał sobie sprawę, że obok siebie ma swoją dziewczynę.
-Żartowałam. –parsknęłam śmiechem, po czym wyszłam, zostawiając ich z głupimi minami.

8 komentarzy:

  1. Masz talent do pisanie, nie zmarnuj go.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie, nowy rozdział : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. ale się uśmiałam na końcówce xD świetny rozdział, jak zawsze :) czekam na następny :*

    Julka

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy następny?! nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetnie piszesz, nie mogę się doczekać następnego rozdziału. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bosko <3 Zajebisty rozdział! :) Gdy czytałam: "ostentacyjnie swoje karty.
    -Przykro mi, jestem na dzisiaj umówiona na inny trójkącik. –powiedziałam poważnym tonem.
    Wszyscy bez wyjątku spojrzeli na mnie z zaciekawieniem. Louis z miną „żartowałaś, czy nie?”, Liam „nieźle, nie wygląda na taką”, Niall „i nic mi nie powiedziałaś?”, a Harry i Zayn właśnie sobie mnie wyobrażali w takiej sytuacji. Pierwszy opanował się Zayn, który zdał sobie sprawę, że obok siebie ma swoją dziewczynę." poryczałam się ze śmiechu :D Oj masz wielki talent :* - Angelika xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Hahaha, końcówka najlepsza ! Kocham Cię dziewczyno ! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku jakie to jest świetne . Dbasz o każy szczegół . Jesteś naprawdę bardzo utalentowana ;D Czytam dalej ;P

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam cie za to ze wplatach tez bardzo zabawne i troche pikantne scenki:D hahahah trojkacik i Zayn i Harry juz brudne mysli:D tak znamy ich napewno by tak bylo:D a Zayn bezbledny:D brudne mysli a potem: chlopie ogar stoi obok twoja laska:D:D nie no rozdzial mnie rozwalil totalnie az mama do mnie: co ty sie tak szczerzysz do tego monitora:D-magda

    OdpowiedzUsuń