wtorek, 31 lipca 2012

Rozdział 17 "Randka"


            Już kiedy pierwsze promienie słoneczne padły na moją twarz, wiedziałam, że dziś będzie udany dzień. Przeciągnęłam się z uśmiechem i wygramoliłam z łóżka. Patrząc w łazienkowe lustro zauważyłam, że coś w moim wyglądzie się zmieniło. Oczy wydawały się śmiać, z ust nie chciał zejść uśmiech. Sięgnęłam po szczotkę i rozczesałam swoje splątane włosy. Wzięłam szybki prysznic, używając ulubionego szamponu o zapachu malin. Po szybkim wysuszeniu i ubraniu się w krótkie spodenki i kolorowy top, nałożyłam na siebie lekki makijaż. Postanowiłam dzisiaj nic nie robić z fryzurą, zostawiając ją taką jaką jest. Umyłam zęby, po czym lekkim krokiem zeszłam na dół. Tradycyjnie, w salonie siedział już Liam. Był skupiony na grze. W jego postawie nie ujrzałam jednak radości i wyluzowania, do jakiego byłam przyzwyczajona. Podeszłam do chłopaka i usiadłam obok niego.
-Hej, w porządku? –zapytałam, szturchając go lekko.
-Mały kryzys z Danielle. –odparł, wzruszając ramionami. Chciał pokazać, że go to nie rusza. Niemniej oczy miał smutne, więc wiedziałam jaka jest prawda.
-Chcesz o tym pogadać? –zaoferowałam się. Byłam dobrym słuchaczem.
-Nie, to nic takiego. –zaczął mocniej dociskać guziki gamepada. –Po prostu… grajmy, dobrze?
Kiwnęłam głową i dołączyłam do gry. Wiedziałam kiedy nie naciskać i to był ten moment.
            Pomyślałam o mnie i o Harrym. Przygnębiające, kiedy jednym ludziom się układa dobrze, a drugim wręcz przeciwnie.
-Zgłodniałam. –oznajmiłam w końcu, gdy przeszliśmy kolejny poziom z rzędu. Liam mógłby siedzieć tak cały dzień, więc postanowiłam nieco nas wybudzić. –Zrobię nam coś do jedzenia.
Wstałam i ruszyłam do kuchni. Zatrzymałam się jednak w połowie drogi, gdy usłyszałam głos:
-Dla mnie też, poproszę.
To był Louis. Okręciłam się na pięcie i spojrzałam na niego. Ubrany w trochę za duże rurki i biały T-shirt, zdawał się być całkiem zadowolony z życia. Gdy zobaczyłam wielkiego siniaka na jego ramieniu, coś ścisnęło mnie w sercu. Podeszłam do niego z miną zbitego psa.
-Przepraszam, że rzuciłam cię książką. –powiedziałam, dotykając lekko palcem tam, gdzie go zraniłam poprzedniego dnia. –Niepotrzebnie tak ostro zareagowałam. To było głupie. Gdybym trafiła cię w głowę…
Louis uśmiechnął się do mnie ciepło, sprawiając, że kamień spadł mi z serca. Bałam się, że może być na mnie śmiertelnie obrażony.
-Nie dziwię się, że tak zareagowałaś. –odparł. –To było całkiem uzasadnione. Ale dzięki, miło, że się o mnie martwisz. Chodź tu.
Zgarnął mnie do siebie i porwał w niedźwiedzim uścisku. Zachichotałam, przyciśnięta do jego piersi.
-A tak z innej beczki… -zaczął, ani myśląc jednak, by mnie puścić. –Gratuluję zostania panią Styles.
Pisnęłam i wyrwałam mu się z objęć.
-Bez przesady! Przecież nie jesteśmy małżeństwem. -trzepnęłam go żartobliwie w zdrowe ramię. –A tak w ogóle, to skąd o tym wiesz?
-Harry mówi mi o wszystkim, zapomniałaś? –roześmiał się Louis. –Wczoraj w nocy wpadł do mojego pokoju i obudził mnie, by oznajmić mi, że zostałaś oficjalnie jego dziewczyną.
-Co?! –Liam zastopował grę i podszedł do nas, z oczami pełnymi niedowierzania.
-Dobrze słyszałeś. –powiedział brunet. –Harry i Megg są parą!
Na smutną twarz chłopaka wpłynął szczery uśmiech, jego oczy się rozświetliły.
-Gratuluję! Tylko czekałem na to, od kiedy przyłapałem was razem w pokoju.
Zarumieniłam się, wspominając tamto zdarzenie.
            Ja, Louis i Liam poszliśmy do kuchni, by zrobić nam coś do jedzenia. W końcu zdecydowaliśmy się na naleśniki. Poszło nam lepiej niż się spodziewałam. Wprawdzie Louis był cały w mące, wszędzie się coś lepiło, a na około walały się skorupki od jajek, ale zabawa była przeogromna. Udało nam się zrobić wielką górę naleśników.
-Jeśli nie zjemy wszystkich, to zostawimy na kolację. –stwierdziłam pogodnie, nakładając sobie dwa.
 -Ależ my zjemy wszystkie! –wykrzyknął Niall, wchodząc do kuchni. –Ale syf. –dodał, manewrując między rozbitymi jajkami a klejącym się ciastem. Od razu nałożył sobie cztery naleśniki, porywając z blatu słoik dżemu. –Nie wiem jak wy, ale ja zjem w salonie.
Przystaliśmy na jego propozycję, idąc tuż za nim. Louis postanowił najpierw się przebrać. Dołączył do nas, gdy ja kończyłam pałaszować pierwszego krążka.
Włączyliśmy w między czasie telewizję, gdzie emitowali najnowszą edycję X-factora. Chłopacy zgodnie westchnęli, z tęsknotą wspominając czasy, gdy to oni stali na tamtej scenie.
            W pewnym momencie na dół zszedł Zayn. Jedno jego spojrzenie wystarczyło, żebym wiedziała o czym myśli. Wstałam, wzięłam nam fajki i wyszliśmy na taras.
Wdychając dym do płuc nie mogłam czuć się szczęśliwsza.
-Humor, jak widzę, dopisuje? –zagadnął czarnowłosy, zerkając na mnie z ukosa.
-Ano. –potaknęłam, uśmiechając się szeroko. –Wszystko układa się po mojej myśli.
-A co z Harrym? –zapytał Zayn, opierając się o białą kolumnę. –Już się nim nie przejmujesz?
Uniosłam brwi, zdziwiona.
-To ty nie słyszałeś? –zaciągnęłam się. –Pogodziliśmy się.
-No chyba sobie żartujesz! –oburzył się chłopak. –Po tym wszystkim co ci zrobił?
-Kłótnie i nieporozumienia zdarzają się cały czas. –oznajmiłam pogodnym tonem.
Czarnowłosy wyrzucił swój niedopałek i zgniótł go bosą stopą. Na jego twarzy malowała się czysta wściekłość.
-Och, Zayn. –wyrzuciłam końcówkę swojego papierosa do słoiczka, po czym przysunęłam się bliżej chłopaka i chwyciłam jego dłoń, ściskając mocno. –To słodkie, jak się o  mnie martwisz. Jesteś moim najlepszym przyjacielem, ale tym razem odpuść. Nie ma powodów do złości, jestem naprawdę szczęśliwa.
Zanim czarnowłosy cokolwiek powiedział, ktoś chwycił mnie od tyłu, a ja pisnęłam, zaskoczona. Poczułam łaskotające włosy na policzku.
-Harry! –wykrzyknęłam, odwracając się. Na jego widok moje serce drgnęło i zaczęło pracować na szybkich obrotach.
Chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował czule.
-Dzień dobry. –powiedział, uśmiechając się. W jego policzkach pojawiły się urocze dołki.
Usłyszałam Zayna, wciągającego głośno powietrze.
-To wy jesteście…? –nie potrafił dokończyć pytania. Spojrzałam na niego i zobaczyłam na jego twarzy czysty szok.
-Parą, owszem. –odpowiedział z dumą Harry. –Megg uległa mi wczorajszego wieczoru.
-To już chyba była noc. –wtrąciłam, patrząc na mojego chłopaka z boku.
Spojrzał na mnie i po raz kolejny się pocałowaliśmy. Harry naprawdę potrafił to dobrze robić.
Wróciliśmy za rękę do salonu, za nami Zayn. Wszyscy uśmiechnęli się dziwnie na nasz widok.
-Minie czas, zanim się do was przyzwyczaję. –oznajmił Niall, patrząc na nas i mrugając częściej niż zwykle.
-Szczęścia życzę. –dodał Liam.
Louis po prostu podszedł do przyjaciela i przybił mu piątkę. Nie spodziewałam się aż tak dobrego przyjęcia. Każdy był zadowolony i szczęśliwy razem z nami; Może z wyjątkiem Zayna, ale miałam nadzieję, że przejdzie mu szybko. Prawda była taka, że z wszystkich członków One Direction, to właśnie z czarnowłosym dogadywałam się najlepiej. Chciałam, by pozostał moim przyjacielem. Wiedziałam, że martwi się, że zostanę skrzywdzona, ale ja wierzyłam, że jestem w stanie zmienić Harry’ego.
            Mój chłopak zjadł śniadanie, po czym przyciągnął mnie do siebie.
-Idziemy dzisiaj na randkę, pamiętasz? –szepnął mi do ucha, powodując łaskotki.
-Oczywiście, że pamiętam. –odparłam, sunąc nosem po jego policzku. Harry pachniał niesamowicie. Miał na sobie ten rodzaj perfum, które można było wąchać godzinami. Męski, ale nie za ciężki. –Co więc proponujesz?
-Kino, potem obiad, a na koniec spacer. –oznajmił. –Jeśli fanki nam pozwolą. Co ty na to?
-Brzmi świetnie. –zgodziłam się.
            Powiedzieliśmy wszystkim o naszym planie. Nie było protestów, więc od razu wyszliśmy na zewnątrz. Pogoda była ładna, w sam raz na randkę. Harry zaprowadził mnie do swojego auta. Samochód był czarny, błyszczący i nowy. Wzbudzał podziw. Gwizdnęłam, na co chłopak roześmiał się. Otworzył mi drzwi pasażera, a ja ostrożnie wsiadłam do środka. Wkrótce dołączył do mnie on sam, odpalając silnik.
Pojechaliśmy uliczkami do centrum miasta, w między czasie rozmawiając o błahostkach, i tematach ogólnych. Chłopak opowiedział mi o swoim normalnym życiu, zanim stał się sławny. Ja z kolei podzieliłam się moimi wspomnieniami z życia w Polsce. Pytaliśmy siebie o drobiazgi, takie jak: ulubiony kolor, ukochane zwierzę, znienawidzone jedzenie, najdziwniejszy nawyk, najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek zrobiliśmy. Niby nic, ale takie rzeczy pozwalały poznać bliżej człowieka. Droga minęła nam bardzo szybko. Udało nam się przemknąć do kina bez zaczepek fanów i fleszów paparazzi. Wybraliśmy najnowszy film Jamesa Camerona. Harry kupił nam jedzenie i picie, po czym zajęliśmy nasze miejsca. Film był ciekawy, ale gdyby ktoś spytał mnie o jego szczegóły, prawdopodobnie nie umiałabym odpowiedzieć. Byliśmy bowiem z Harrym bardziej zajęci sobą niż tym co działo się na ekranie. Gdy pojawiły się napisy, opuściliśmy salę z zamiarem udania się na obiad. Niestety, ktoś musiał puścić w obieg, że Harry Styles jest w tutejszym kinie, bo na zewnątrz czekał na nas tłum reporterów.
Czułam się dziwnie i niekomfortowo. Oślepiona fleszami paparazzi, zdawałam się raczej na mojego chłopaka, który ciągnął mnie pewnie za rękę. Kiedyś marzyłabym o czymś takim. Gdziekolwiek nie wyjdę, zostaję fotografowana, by na następny dzień pojawić się na pierwszych stronach gazet. W tym momencie stwierdziłam, że to jednak nie dla mnie. Nie wiedziałam jak się zachować. Czy uśmiechnąć się i patrzeć prosto do aparatów? A może zignorować i wpatrywać się uparcie w ziemię? Robiłam więc pół na pół, marząc, by się w końcu odczepili.
Wsiedliśmy do samochodu i wreszcie odjechaliśmy. Wypuściłam głośno powietrze i powoli zaczynałam się relaksować.
-Będziesz musiał się z tego potem tłumaczyć? –zapytałam Harry’ego, któremu też wyraźnie ulżyło.
Chłopak kiwnął głową, a potem spojrzał na mnie z diabelnie seksownym uśmiechem.
-Nie mogę kłamać, zwłaszcza po tych zdjęciach, które pojawią się w Internecie. –odparł. –Nikt by nie uwierzył, gdybym powiedział, że jesteś dla mnie tylko przyjaciółką.
Już widziałam rażące po oczach nagłówki, krążące w całej sieci: „Harry Styles z One Direction ma dziewczynę!”, „Czyżby wieczny samotnik Harry Styles wreszcie się ustatkował?”, „Co na to nastoletnie fanki znanego piosenkarza?”. Przez pewien czas miałam znaleźć się pod obserwacją tysięcy, jak nie milionów, spojrzeń. Było to nowe i w pewnym sensie ekscytujące. Poczułam się ważna i warta uwagi.
            Harry upewnił się, że nikt nas nie śledzi, po czym zaparkował przy ładnie wyglądającej, ale nie przesadnie drogiej restauracji. Bardziej pasujące określenie to: przytulna knajpka. Uśmiechnęłam się do mojego chłopaka, dając w ten sposób znać, że bardzo mi się podoba. Usiedliśmy i zamówiliśmy sobie wybrane przez nas dania.
-Co zrobisz, gdy twoja kariera taneczna nie wypali? –zapytał Harry, w czasie gdy czekaliśmy na kelnera.
Kątem oka spostrzegłam zaciekawione i kuszące spojrzenia żeńskiej części gości, skierowane do Harry’ego. Nie były to fanki, a zwykłe kobiety, którym spodobał się wygląd mojego chłopaka. Zacisnęłam zęby i starałam się nie zwracać na nie uwagi. Zwłaszcza, że Harry miał je w głębokim poważaniu.
-Nie mam pojęcia. –odpowiedziałam szczerze. –Nie dopuszczam do siebie możliwości, że mi się nie uda. Jeśli nie u Travisa, to spróbuję gdzie indziej.
Wzruszyłam ramionami i wypiłam łyk coli.
-Zawsze możesz tańczyć u nas na scenie. –zaproponował, łapiąc moją rękę.
-Oj nie. –natychmiast zaprotestowałam. –Co to, to nie. Praca po znajomości to najgorsze co mogłoby być. Chcę sama zapracować na swój sukces.
-Oczywiście. –zgodził się ze mną Harry. –Tak tylko mówię.
             Gdy kelner przyniósł nam nasze potrawy, wciągnęliśmy się w rozmowę. Z Harrym rozmawiało mi się łatwo i dobrze. Chłopak miał poczucie humoru, co było najważniejsze. Cały czas patrzyliśmy sobie w oczy, jednocześnie zaczepiając się pod stolikiem. Co chwila wybuchaliśmy śmiechem, narażając się tym samym na krzywe spojrzenia. Nie przejmowaliśmy się tym jednak, a gdy zjedliśmy, zapłaciliśmy i wyszliśmy.
Tym razem mieliśmy spokojne wyjście. Nikt na nas nie czatował. Postanowiliśmy wybrać się do Parku Greenwich. Postawiliśmy auto niedaleko i udaliśmy się na jedną z ławeczek.
-Jestem dziewicą. –wyznałam nagle, przerywając Harry’emu w pół zdania.
Chłopak znieruchomiał i patrzył na mnie z wyraźnym szokiem.
Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo to na mnie leżało. W końcu to była ważna rzecz, która nas jednak różniła.
-Mówisz poważnie? –zapytał, najpewniej zastanawiając się, czy nie robię sobie z niego żartów.
-Czy siedemnastoletnia dziewica to aż tak rzadkie dziwne zjawisko? –odparłam, szturchając go zaczepnie.
-Nie, to po prostu… Nie spodziewałem się tego. Myślałem, że miałaś wielu chłopaków i, że w końcu któremuś uległaś.
-Miałam tylko jednego chłopaka. –oznajmiłam. –I był totalnym dupkiem.
-A więc czuję się zaszczycony. –twarz chłopaka wreszcie rozjaśnił uśmiech. W jego policzkach pojawiły się dwa, urocze dołeczki.
-Nie jesteś przerażony? –zapytałam, parskając śmiechem. –Większość chłopaków ucieka od niedoświadczonych lasek.
-Gdzieś ty coś takiego słyszała? –oburzył się Harry. –My uwielbiamy niewinne dziewczyny.
Nachylił się do mnie i zaczął namiętnie całować. Nie miałam wątpliwości, że to on jest tym jedynym. Przyciągnęłam go bliżej i na długi czas nie odrywaliśmy się od siebie.
            Nie wiem ile czasu tu spędziliśmy, ale zaczynało się już robić ciemno. Czas zleciał nam bardzo szybko. W końcu zgodnie stwierdziliśmy, że czas wracać. Z ociąganiem poszliśmy do auta.
-Opowiedz o swojej rodzinie, Megg. –poprosił Harry, manewrując kierownicą.
-Zapaleni lekarze, jak zresztą wiesz. –odparłam, rozpierając się wygodnie na fotelu. –Po za tym mam dwóch braci. Starszy studiuje ekonomię, a młodszy jest w podstawówce.
-Zazdroszczę. Zawsze chciałem mieć brata, a mam siostrę.
-To źle? –zapytałam, patrząc na niego.
-Ma na imię Gemma. –chłopak wzruszył ramionami. –Jest strasznie irytująca.
-Jak to rodzeństwo. –roześmiałam się. –Nawet nie wiesz jak ja bardzo kłócę się z moimi braćmi. Tutaj mam spokój.
-Spokój, właśnie. –podchwycił. –Od kiedy jestem w trasie i mieszkam z chłopakami, mam ją z głowy.
            Właśnie zajechaliśmy pod nasz dom. Harry zaparkował samochód na podjeździe. Coś się jednak nie zgadzało. Z środka pobiegała głośna, dudniąca muzyka. Spojrzeliśmy po sobie zdziwieni. Wyszliśmy z auta i już wtedy zobaczyliśmy biegające dziewczyny w bikini po ogrodzie.
Nagle z drzwi wejściowych wypadł Niall, cały roześmiany, u boku Jessici. Dziewczyna była już mocno wstawiona, oczy przymrużone, twarz zaczerwieniona. Rude, długie włosy opadały jej luźno, sięgając bioder.
-Siema, ptaszki! –zawołał blondyn, trzymając się mocno poręczy schodów. –Zayn urządził imprezę i jest naprawdę suuuper!
Wrócili do środka, zostawiając drzwi otwarte na oścież, skąd można było usłyszeć wrzaski czarnowłosego „DJ Malik!” oraz „Jak się bawicie?!” Parsknęłam śmiechem i pociągnęłam Harry’ego do środka. 
 ***
Hej wszystkim ;**
Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam, ale nie wyrobiłam się.
Tradycyjnie, proszę o o opinie. 
I dziękkki za wszystkie komentarze, jesteście cudowni! Cholernie miło mi się robi jak je czytam!!! ;D
I mam wiadomość.
W niedzielę wyjeżdżam do Hiszpanii na dwa tygodnie i nie będę w stanie dodać żadnego rozdziału, bo nie ma tam internetu. Będę mieć wprawdzie w telefonie, ale nie lubię tak dodawać rozdziałów. Wezmę laptopa i będę pisać w Wordzie jak najwięcej. Potem jak wrócę będziecie mieć co czytać! ;D
Tymczasem, zanim wyjadę, dodam jeszcze jeden rozdział! Postaram się by był długi i ciekawy!
xoxo

14 komentarzy:

  1. Jej pierwsza <3 Cóż powiedzieć... Jak zwykle ZAJEBISTY, ŚWIETNY I BOSKI <33 Uwielbiam tego bloga i cieszę się, że Harry jest w końcu z Megg :) Czekam z niecierpliwością na następny i widzę, że nie tylko ja wyjeżdżam na taki długi okres ;) Miłej zabawy z Hiszpanii :D Pozdrawiam :* - Angelika xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Oo kurde, czy tylko mi się zdaje że Zaynowi zależy na Megg nie jak na przyjaciółce tylko na ukochanej osobie ? ;o Ale nie no rozdział boski :D szkoda że wyjeżdżasz no ale jakoś wytrzymam bez twoich nowych rozdziałów :D no to miłej zabawy w Hiszpanii ;* x

    OdpowiedzUsuń
  3. Boski.
    Czekam na następny.
    Zapraszam do mnie : http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział. : ) Taki... słodki. Bo Harry. : D
    Bardzo się cieszę, że on i Megg są w końcu razem. Ale szkoda mi jest też troszkę Zayn'a bo widać, że pooolubił Megg. No cóż... Teraz tylko mogę czekać na kolejny rozdział. : ) Dodawaj go szybko. A na wakacjach pisz jak najwięcej bo ta historia jest cudowna i potrzebuje czytać jej notorycznie. : D
    Pozdrawiam, Kinia.

    OdpowiedzUsuń
  5. mmm. świetne. tylko szkoda mi trochę Zayna. <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny rozdział, miło się czyta. ;) czekam na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak zwykle świetnie. Cieszę się, że przed wyjazdem jeszcze coś dodasz. Podoba mi się, że Hazza wreszcie umówił się z Megg. Czekam na nn :-*

    OdpowiedzUsuń
  8. ciekawy czy Zaynowi chodzi tylko o dobro Megg. Może jest w tym coś więcej? ; ))
    czekam na następny. ; d

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany! Wymiękam przy tobie dziewczyno.....
    To jest GENIALNE!
    Ta randka i wgl.....i to wyznanie: jestem dziewicą...to takie niespodziewane....i ta reakcja Zayna, że H+M są parą.....zazdrośnik.....wyczuwam pomysł na intrygę;]

    OdpowiedzUsuń
  10. na wstępie chciałam Cię przeprosić, że przez dłuższy czas nie komentowałam nowych rozdziałów, ale jak to w wakacje bywa nie było mnie w domu przez jakiś czas i niestety nie miałam dostępu do internetu. wróciłam dzisiaj i pierwsze co zrobiłam to nadrobiłam nieprzeczytane rozdziały :) są naprawdę świetne! tyle się dzieje! ogromnie się cieszę, że to wszystko tak się potoczyło. mam na myśli to, że Megg jest z Harry'm, od samego początku im kibicowałam. ale myślę, że jeszcze wiele się zmieni w ich związku, oczywiście za sprawą Zayn'a, jestem pewna, że czuje coś więcej do Megg. no ale pożyjemy, zobaczymy :) czekam z niecierpliwością na następny rozdział i jeszcze raz przepraszam za chwilową nieobecność na blogu :*

    Julka

    OdpowiedzUsuń
  11. hahaha! Hiszpania - czarna dziura bez internetu. xD Fajnie to zabrzmiało ;)
    A co do rozdziału, to taki... awww! ^.^ Słodko i romantycznie i słodko i... Aaaa!!! No po prostu :D
    Mam nadzieję, że Zayn nic nie schrzani :/
    A tak w ogóle, to skoro Megg i Harry są już parą, to chciałabym ci przypomnieć, że obiecałaś opisywać sceny +18 :D Możesz mnie uznać za nienormalną, ale po prostu przypominam :D
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, będą obiecane sceny! ;D Wszystko w swoim czasie.

      Usuń
  12. Awwww! Słodko!
    Zayn jaki zazdrosny... Mmmm, myślę, że on nie uważa Megg za jedynie "przyjaciółkę", tylko trochę więcej :D Co do rozdziału... Genialny!!! No oczywiście jak zwykle :DD Ich pierwsza randka? No, no... :D Liam pokłócił się z Danielle... Oj jaka skoda... W ogóle mi go nie żal! Niech najlepiej ze sobą zerwą. Liam jest dla niej zbyt kochany. Nie pasują do siebie i tyle. No co tu więcej gadać... Ymmm... napewno musisz jechać tam do Hiszpani... :( I co ja teraz będę czytała... No oczywiście, mam dużo blogów, które czytam, no ale wiesz jak to jest... :) Ale jedź dziecko, masz wakacje :D Oby ten rozdział co jeszcze dodasz przed wyjazdem, był dłuuuugi. Czekam na niego i zapraszam do mnie :)

    Pozdrawiam, Nialler <3

    OdpowiedzUsuń
  13. Zayn urzadzil impreze:) chyab wiem dlaczego.... z zazdrosci ze Harry ma Megg i Zayn chce zapomniec i sie upic:) heh- cudowny rozdzioal:D - magda

    OdpowiedzUsuń